sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 11 ^.^

Dziękuję za wszystko ;* PS. Ten to dopiero wyszedł krótki : / / 

ROZDZIAŁ 11 "ZMARTWIENIE"

------------------------------------------------------------------
Za drzwiami stała sobie malutka osóbka z walizką, a obok nie wielki wilkołak.
- Renesmee ? .. Jacob ? - byłam skołowana..
- Mamo ! , - ta maleńka osóbka wtuliła się we mnie i nie puszczała przez dłuższy czas.
- Jacob ? Co się stało ? To ma być niespodzianka ? ,. czy coś się stało ?- odezwałam się do wilka, kiedy już mała poleciała przywitać się z resztą rodziny.
- Bello. Tam gdzie byliśmy wyczułem bardzo świeży, nowy zapach wampira.
Przestraszyłem się, bo wyczułem Go w domu. A dokładniej w pokoju Renesmee.. może się mylę, ale nie chciałem narażać małej na niebezpieczeństwo. To na pewno nowonarodzony wampir. Powiedziałem Nessie, że mama strasznie tęskni, i musimy wracać..
- Nowy zapach ? nowonarodzony ? Jacob żartujesz, prawda ? Za mało mamy problemów ? - byłam w szoku.
- Bello, czy myślisz, że aż tak mi do śmiechu ?
- Boże,.. Jacob wejdź proszę i idź opowiedz to Edwardowi i Alice. Ja pójdę do Renesmee.. kurde,. ale głowa mnie boli.
Pobiegłam na górę za córką, która poszła zostawić rzeczy w swoim pokoju. Nagle głowa rozbolała mnie mocniej i mocniej. W brzuchu czułam ukłucia i po chwili byłam już na podłodze.
Zasłabłam. To wszystko za bardzo mnie przeraziło .. mam już dość tych wszystkich problemów. !
Dlaczego moje życie jest tak skomplikowane ?!
Poczułam jak kilka chłodnych dłoń, dotyka mojej. Nie słyszałam jednak ich głosów ..
A może to oni nic nie mówili ? Nie wiem.. leżałam po prostu bez ruchu, jakbym została postrzelona.
Kiedy to wszystko się skończy ?!
Zauważyłam, że od przemiany zasłabłam po raz pierwszy .. i po raz pierwszy ze zdenerwowania.
Po chwili poczułam że ktoś położył mnie na coś miękkiego .. łóżko ? kanapa ?
- Bello. - nagle usłyszałam Edwarda,. był zmartwiony.
Tak bardzo chciałabym mu odpowiedzieć, ale w gardle poczułam blokadę.
- Mamo. - kolejny głos mnie wołał.
Dlaczego nie mogłam nic powiedzieć ? Dlaczego nie mogłam się ruszyć ? Dlaczego nie mogłam otworzyć chociaż oczu, aby pokazać, że nic mi nie jest ?


~Bells

Rozdział 10 ^.^

I wreszcie jest xD
Chciałabym zadedykować ten rozdział mojej kochanej "fance" ;
San Druś - bez Ciebie by Go nie było ^^

ROZDZIAŁ 10 "POWRÓT"
----------------------------------------------------------------------------
Po tej cudownej nocy z moim mężem, poszłam do łazienki wziąć kąpiel.
Ach.. ciepła woda działała na mnie na prawdę uspokajająco . .
Gdy poszłam się ubrać, Edward już na mnie czekał by iść coś zjeść.
Wziął mnie później na ręce i pobiegliśmy w Nasz kochany las.
Zapolowałam na dwie pumy i już byłam pełna.. usiadłam i przyglądałam się z jaką gracją mój mąż bawi się z niedźwiedziem w berka.
Po polowaniu postanowiłam sprawdzić co tam u Charliego. Dziś w nocy poprosiłam Go aby zanocował u Cullenów, do dzisiejszego przyjazdu Sue.
Musiałam iść się przebrać, bo nie mogłam pokazać się Charliemu w takim stanie.. byłam cała we krwi.
Jestem jeszcze młodą wampirzycą, i wiele się jeszcze muszę nauczyć.
Żałuję, że nie umiem polować tak jak Alice, Jasper lub np. Rosalie .. albo Edward.
Złapałam Edwarda za rękę i chwilę później byliśmy już przed drzwiami Cullenów. Była 9;30 a tato jeszcze spał.
- Gdzie Charlie ? - spytałam Esme, która przyrządzała mu śniadanie.
- W pokoju Edwarda. Carlisle poszedł Go budzić. A to śpioch !
Zaśmiałam się. :)
Do było podobne do taty, mógł spać nawet do wieczora. Wcale się nie zdziwiłam. Usiadłam na moją ulubioną kanapę z wszystkich kanap w pokoju Cullenów i sięgnęłam po telefon stacjonarny leżący na stołku obok. Chciałam zadzwonić do Jacoba, ale przecież była dopiero 9;30, a on to taki sam śpioch, co mój ojciec, .. więc wybrałam numer do Renesmee.
Ostatnio często do Niej dzwoniłam, ponieważ okropnie, okropnie się stęskniłam !
- Tak ?
- Cześć Kochanie, Jacob śpi ?
- Chrapie . . Co tam u Ciebie ? - jej głos był jakiś taki spięty .. jakby coś przede mną ukrywała. . .
- A wszystko dobrze, Renesmee nie masz mi niczego do powiedzenia ?
- Nie mamo, nie mam. O Ja'ke wstaje, mamo wybacz, ale muszę kończyć.
Zadzwonię później, dobrze ?  Kocham Cię, Pa !
- Co .. ? Kochanie.. poczekaj ! --
Nie zdążyłam nic powiedzieć bo już się rozłączyła. O może coś się stało ?!
Zadzwoniłam pod numer Jacoba, ale zajęte.. dzwoniłam i dzwoniłam, aż w końcu wyłączył telefon.
Co się stało !
Pobiegłam do kuchni gdzie siedział Edward, Esme, Charlie, Rosalie, Emmett i Alice. Jasper z Calislem był na polowaniu.
- Kochanie, co się stało ? - Mąż widząc moją minę, chyba bardzo się zmartwił ..
- Właśnie nie wiem ! - Zaczęłam gadać jak najęta. - Zadzwoniłam do Renesmee, ale ona wydawała się być jakaś taka dziwna.. szybko skończyła rozmowę, a ja zaniepokojona dzwoniłam do Jacoba.. dzwoniłam, dzwoniłam aż w końcu oboje wyłączyli telefony !
- Ale jak to .. ? - wtrąciła się Alice
- No tak to !
- Kurde ! Gdyby ten głupi pies nie był blisko Renesmee widziałabym co się stało !
Zdziwiło mnie to, dlaczego Alice mówi o swojej mocy kiedy Charlie też jest w kuchni i słucha, ale potem uświadomiłam sobie, że Esme wyciągnęła Go do salonu.
- Dziewczyny spokojnie, zaraz spróbujemy coś ustalić jak wróci Carlisle.
Chwilę później usłyszeliśmy dzwonek i pukanie do drzwi.
Myślałam, że to Carlisle i Jasper, więc nie za bardzo mi się spieszyło.
Ale chwileczkę ? Carlisle pukał by do swojego domu ?
Złapałam za klamkę i otworzyłam.
 Nie mogłam uwierzyć . .



PS. No to czekam na 6 komów ;*
~Bells