Która właśnie leci Wam teraz w tle... Jest piękna, prawda ? ;**
Rozdział jest wyjątkowy ! Napisałam Go troszkę inaczej niż zwykle, bo zawsze wszystko pisałam oczami Belli. Tym razem, Bella pobawi się tak troszeczkę w narratora :) Tylko w niektórych momentach, ale.. Jeżeli ten pomysł Wam się podoba .. napiszcie ^^ Może nie podobać się Wam treść, ale wiedzcie, że za bardzo nie miałam pomysłu. : //
ROZDZIAŁ 22 "Inne kłopoty-Bóle"
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -Sprawa z Renesmee i chłopakami ucichła.
Jednak ciszą nie mogłam się nacieszyć długo...
Powstały nowe, całkiem nie lepsze kłopoty...
Co się stało ? - Posłuchajcie . . . .
* * *
Obudziłam się rano samotna. Edward pojechał w góry, na polowanie.
Ja zostałam w domu sama, bo Renesmee od kilku dni nocowała u Cullenów.
W ostatnim czasie bardzo bolała mnie klatka piersiowa. To taki okropny ból !
Najgorsze jest to, że sama nie wiem czym jest spowodowany.
Carlisle powtarzał, że to nie może być związane z ciążą, ale owszem, może jej zaszkodzić. .
Bałam się o EJ'a .. bałam się, że Go stracę.
Cały dzień jakoś szybko minął, nie dawno wyszło słońce, a teraz znów jego miejsce zajmie księżyc.
- Kotku jak się czujesz ? - zadzwonił Edward
- Wszystko jest w porządku Kochanie. - kłamałam
- Będę wcześniej .. - wiedział że kłamię
- Nie ! Skarbie, ja muszę odpocząć. Wybacz..
- Aha... dobrze, rozumiem. Już późno śpij dobrze Kociaku, .. nie będzie mnie jeszcze przez tydzień. Kocham Cię, Pa !
- Tęsknię. Pa Kochanie. !
Odetchnęłam z ulgą, nie za bardzo wypytywał się o te bóle.
Super, bo za bardzo nie miał już na to wymówek ..
Oddałam Nessie dla Alice, bo bałam się, że to zauważy.. a zaraz wszystko wyśpiewałaby Edwardowi.
Oczywiście nie zrobiłaby tego, gdybym ją o to poprosiła.. ale nie miałam zamiaru skłaniać ją do kłamstwa. Zawsze starałam się, aby Renesmee była dobrym dzieckiem i tak właśnie ją wychowywałam.
* * *
Dzwonił telefon.
Zapewne Alice.. ale złapał mnie tak okropny ból, że po po prostu nie mogłam ruszyć nawet nogą.
Tak bardzo chciałam odebrać ! , Bo wiedziałam, że Alice i reszta będzie się martwić.
- Auu ! - nie mogłam się powstrzymać i jęknęłam z bólu.
Raz, drugi, trzeci..
Ktoś zapukał do drzwi.
Nie mogłam otworzyć, znów jęknęła.
- Bello ? Bello, co Ci jest ? - zapytała Alice, która weszła do domu gdy tylko mnie usłyszała.
- Boli, strasznie boli ! Alice pomóż. .
- Ale Bello, co mam robić ! Boże .. Yyy... telefon !! - grzebała w torebce próbując coś w Niej znaleźć.
- Carlisle ? Boże przyjdź szybko do Belli. Coś jej jest ! Nie wiem co robić , ona krzyczy z bólu !! - powiedziała, gdy ten ktoś odebrał .. (zapewne Carlisle)
- Dobrze - dodała potem
Złapała mnie za głowę,
- Spokojnie Bello, wytrzymaj. Carlisle już jedzie. -
Potem wstała i położyła mnie na łóżko, bo leżałam na podłodze w salonie.
Carlisle wszedł... a tak właściwie wbiegł, do salonu bez pukania.
Zobaczyłam tylko Jego twarz, a później twarz Alice..
[...] Potem już zupełną ciemność.. ..
~Bells