wtorek, 11 grudnia 2012

Rozdział 14 ^.^

No i jest ! Kurczę, krótki !

ROZDZIAŁ 14
------------------------------------------------------------------------------------
- Alee. , jak to ? - wyszeptał wreszcie.
- Kotku, to tylko moje podejrzenia..
- Kochanie, czy ty się kiedykolwiek pomyliłaś ? Jesteś bardzo inteligentną osobą.. Zawsze masz rację.
- Nie prawda. Pamiętasz jak powiedziałam, że nie chcę za Ciebie wyjść.. ? Mówiłam, że ślub to zły pomysł. Myliłam się .. i to bardzo.
- Po prostu nie byłaś wtedy gotowa Słoneczko.
- Oj przestań.
Wróciliśmy do tematu ciąży [..]
- Skarbie, na prawdę trzeba się upewnić. Boję się, ... Kochanie, to bardzo niebezpieczne.
Już jedna ciąża .. - przerwał - prawie mi Cię odebrała.. - te słowa wypowiedział z ogromnym żalem w oczach, .. i jakby z wielkim poczuciem winy.
Przez chwilę siedzieliśmy cicho.
Edward zamyślił się, i nagle potrząsnął głową jakby chciał odgonić "czarne" myśli.
- Ale Bello. .. to chyba raczej nie możliwe, nierealne, NIENORMALNE - powiedział to tak, że widać było, że sam w to nie wierzy.
- Wiem, ale Kotku.. kto powiedział, że JA jestem normalna ?
Posłał mi przepiękny uśmiech.
Jeden z tych cudownych.. moich ulubionych ..

Leżeliśmy teraz w milczeniu na Naszej Łące Miłości, patrząc sobie głęboko w oczy.
W Jego widziałam wyraźny niepokój. ;/
- Boisz się . . - wyszeptałam twierdząco -  Na prawdę się o mnie martwisz. .
- Tak, boje się o Ciebie. Kocham Cię, ..wiesz o tym doskonale.
- Och. - wyrwało mi się. , to było słodkie - I rozumiem, że będziesz się tak martwił cały dzień ? - to raczej nie zabrzmiało jak pytanie. Znałam odpowiedź.
- Tak. - odpowiedział hardo po krótkim przemyśleniu.
- Chodźmy już lepiej do tego Carlisla. . .
Uśmiechnął się, ale zaraz potem znów był zmartwiony.
Chwilkę później byliśmy już na miejscu, przed drzwiami Cullenów.
Spotykając tam Esme, Carlisla, Emmetta, Jaspera, Alice i Rosalie.. A co dziwne jeszcze Charliego i Sue trochę się zawstydziłam, bo nie chciałam o tym rozmawiać przy Charliem szczególnie..
Spojrzałam na męża.. bałam się zacząć rozmowę z lekarzem.
On na szczęście domyślił się o co mi chodzi.
- Carlisle. . . . - zaczął. - Możemy porozmawiać w cztery oczy ?
Chwila.. czy on powiedział CZTERY OCZY ?
Chodziło mi tylko o to, aby jakoś zaczął.. z resztą bym sobie jakoś poradziła.
- Oczywiście Edwardzie, coś się stało ?
Nie usłyszałam reszty, bo mężczyźni byli już na dworze.
Ja tym czasem udałam się z Alice do jej garderoby, aby się przebrać bo poniekąd "ubrałam tę sukienkę już 3 raz z rzędu" --> co dla Alice było na prawdę Masakrą.

Ciekawe jednak jak tam leci rozmowa Edwarda z Carlislem ..
~Bells

Dziękuję !! :*

Kochani !! <3
Bardzo, ale to bardzo się wzruszyłam, kiedy dowiedziałam się, że mam tylu fanów. Bardziej chce mi się pisać, i mam więcej weny, jak wiem że Wy wszyscy na to czekacie <33
Wreszcie mam dla kogo pisać !
Dziękuję :*
I czy mogłabym poprosić moich wszystkich najszerszych fanów o podpisanie się pod tym postem ?
Dokładnie tak samo, jak jesteście zapisani na Fb ^.^

Jeszcze raz Dziękuję Skarby za wszystko !! <3 ;*
Wszystko . .
~Bells

poniedziałek, 10 grudnia 2012

Rozdział 13 ^.^

Dziękuję Wam wszystkim, za te cudowne wsparcie !! , ;**
ten jest troszkę krótki...Lecz zauważyłam, że pod Rozdziałem 12 nie było aż tyle komentarzy, co pod wcześniejszymi . Nie podobał Wam się ? O.o
Może ten będzie lepszy ? <3

ROZDZIAŁ 13 "CIĄŻA ??"
-----------------------------------------------------------------------
Po nocy z moim mężem, ból troszkę ustąpił. Zupełnie zapomniałam, czy byłam jeszcze zmartwiona, leszcze przed bólem brzucha..
NOWONARODZONY ! Przecież Jacob wyczuł zapach nowego wampira na swojej wyspie, w pokoju Renesmee ! Coś grozi mojej córce, .. musimy się dowiedzieć kto to.. lub co to..
Na łóżku, Edward leżał obok mnie. Przecież Ja'ke miał mu wszystko powiedzieć.
- Kochanie, Jacob..
- Kotku, Jacob już wszystko mi opowiedział. Obiecuję, że zajmiemy się tym. Jutro Jasper i Esme z Carlislem jadą na tę wyspę rozpoznać zapach. Wszystko będzie dobrze. Obiecuję.
- Ufam Ci. Nie chcę żeby Renesmee coś się stało.
- Nic się nie stanie. - mówiąc to czule pocałował mnie w czoło.
Starałam przypomnieć sobie, w jakich okolicznościach zaczęłam miewać te bóle. Może sytuacja, w jakiej się zaczęły ma coś z Nimi wspólnego.
Zabolało po raz pierwszy kiedy dowiedziałam się o nowonarodzonym.
Czyżby stres, zmartwienie ? ! Martwiłam się o swoją córcię..
Później zabolało na schodach i w sypialni Edwarda u Cullenów.
Teraz już sama nie wiem.. innych powodów nie ma.
A może.. ?
Nie, to niemożliwe.. Na pewno nie !
Nie jestem w ciąży .. tak się przecież nie da !
Jednak ta myśl nie dawała mi spokoju. Dobrze wiedziałam, że to niemożliwe.. ale coś kazało mi to sprawdzić. Ale.. no co ja niby miałam im powiedzieć ; "Carlisle, zbadaj mnie.. chyba jestem w ciąży. !"

Nie no nie zrobię tego, .. jeżeli okazałoby się, że nie tylko by mnie wyśmiali, a Emmett to już w ogóle ..
Poczułam głód, więc wstałam , obrałam się i poszłam z Edwardem na "mini polowanie", a później miałam ochotę na miły spacerek na Naszej "Łące Miłości". Dawno tam nie byliśmy, a od razu też chciałam porozmawiać na poważnie z Edwardem.
Byliśmy już po polowaniu, i dotarliśmy wreszcie na łąkę.
- Kochanie, musimy poważnie porozmawiać. - zaczęłam
- Coś się stało Bello ?
- Pamiętasz te moje wczorajsze bóle .. ? Kłamałam, że już przestało, ale nadal czuję, że coś jest nie tak.
- Kotku, dlaczego mi to mówisz.. co się dzieje ?
- Uważam, że ..
- Żee ?
- Kurczę, to takie krępujące..
- Krępujące ?, Kochanie to o czym my właściwie rozmawiamy ?
- Ja mam objawy ciąży .. - wreszcie to powiedziałam !
Nie usłyszałam odpowiedzi przez bardzo długi czas.
Edward był w szoku.

~Bells

niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 12 ^.^

Dziękuję bardzo mojej kochanej San Druś ;*, dzięki której blog zaczął nabierać ruchu. : )
To dla Ciebie ! ^

I wreszcie jest xD
Uznałam, że 6 komentarzy to dla Was błachostka, więc podbijam do 10 XD Czekam

ROZDZIAŁ 12 "OBJAWY"

---------------------------------------------------------------------------------
Kiedy ciemność nagle ustąpiła, mogłam wreszcie otworzyć oczy. Ujrzałam nad sobą Edwarda , który z troską trzymał mnie za rękę.
- Kochanie, nic Ci nie jest ? - spytał swoim przepięknym, uspokajającym głosem.
- Nie, .. to po prostu ze zdenerwowania. Za bardzo się przejmuję i tyle. - skłamałam, bo głowa bolała mnie coraz mocniej.
- Wody ? - spytała moja ukochana córeczka, trzymając w ręku szklankę wody
- Tak, dziękuję.
Napiłam się i powoli wstałam. Edward jeszcze mnie trzymał jakby nadal bał się, że spadnę. Nagle poczułam znów tak bardzo mocne ukłucie w brzuchu, jakby ktoś wbił mi tam nóż. Upuściłam szklankę i ukucnęłam wijąc się z bólu.
- Kochanie.. co się dzieje ?
- Edwardzie, na prawdę nic mi nie jest.. zaraz mi przejdzie. Czy mogłabym zostać sama ?
- Jak coś będzie się działo proszę, zawołaj mnie.. - szepnął i wszyscy wyszli.
Zastanawiałam się czy to na prawdę objawy zdenerwowania.. zmartwienia o kochaną córeczkę, nowonarodzeni.. czy może coś na prawdę mi jest ?
Nie wiem, ..ale bałam się tej drugiej opcji.
Brzuch nie przestawał mnie boleć.
Ten ból, .. to tak okropnie bolało ! Co mi do cholery jest !
- Auu - niechcący wyrwało mi się, kiedy ktoś wbił mi już drugi nóż w mój brzuch.
Renesmee i Edward przylecieli do mnie po chwili, sprawdzając czy nic mi się nie stało.
- Kochani, nie martwcie się. To przejdzie. - powiedziałam wijąc się nadal z bólu.
Znów bez słowa wyszli, a ja zostałam z cierpieniem sama.
Mijały minuty, a ból wreszcie ustąpił. Ucieszyłam się, wstałam, i wyszłam z pokoju pokazując mężowi, że jeszcze żyje. Stwierdziłam, że jestem głodna więc udałam się samotnie na polowanie. Dowiedziałam się, że Charlie wyszedł kilka minut później, ponieważ Sue wróciła.
Fajnie.. przynajmniej nie musiał na to wszystko patrzeć.
Zapolowałam znowu na pumę, i byłam już najedzona, ale po drodze pojawiła się jeszcze fajny mały jelonek, który też mi posmakował.
Będąc cała już pełna, poszłam do swojego domku się przebrać a potem z powrotem do Cullenów.
Na miejscu dowiedziałam się, że Renesmee poszła do Nas z Jacobem, który ją odwiedził.
Więc, złapałam Edwarda za rękę i tak jak ona, też tam poszliśmy.
Jacoba już nie było, bo nie słyszałam bicia Jego serca. Poszłam od razu  do pokoju córki sprawdzając co robi. Okazało się, że znów czyta "Wichrowe Wzgórza". Zaśmiałam się, ponieważ ja też bardzo lubię te książkę.
Dałam jej po chwili znać, że czas już spać. Położyłam się obok Niej na łóżku, i przeczytałam jej bajkę.
- I koniec. - kończą opowieść zamknęłam książkę, i sprawdziłam czy mała zasnęła.
Spała jak zabita, więc wyszłam z pokoju i poszłam do sypialni gdzie czekał już na mnie Edward.
Potem było już tylko zaskakująco cudownie [..].

~Bells

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 11 ^.^

Dziękuję za wszystko ;* PS. Ten to dopiero wyszedł krótki : / / 

ROZDZIAŁ 11 "ZMARTWIENIE"

------------------------------------------------------------------
Za drzwiami stała sobie malutka osóbka z walizką, a obok nie wielki wilkołak.
- Renesmee ? .. Jacob ? - byłam skołowana..
- Mamo ! , - ta maleńka osóbka wtuliła się we mnie i nie puszczała przez dłuższy czas.
- Jacob ? Co się stało ? To ma być niespodzianka ? ,. czy coś się stało ?- odezwałam się do wilka, kiedy już mała poleciała przywitać się z resztą rodziny.
- Bello. Tam gdzie byliśmy wyczułem bardzo świeży, nowy zapach wampira.
Przestraszyłem się, bo wyczułem Go w domu. A dokładniej w pokoju Renesmee.. może się mylę, ale nie chciałem narażać małej na niebezpieczeństwo. To na pewno nowonarodzony wampir. Powiedziałem Nessie, że mama strasznie tęskni, i musimy wracać..
- Nowy zapach ? nowonarodzony ? Jacob żartujesz, prawda ? Za mało mamy problemów ? - byłam w szoku.
- Bello, czy myślisz, że aż tak mi do śmiechu ?
- Boże,.. Jacob wejdź proszę i idź opowiedz to Edwardowi i Alice. Ja pójdę do Renesmee.. kurde,. ale głowa mnie boli.
Pobiegłam na górę za córką, która poszła zostawić rzeczy w swoim pokoju. Nagle głowa rozbolała mnie mocniej i mocniej. W brzuchu czułam ukłucia i po chwili byłam już na podłodze.
Zasłabłam. To wszystko za bardzo mnie przeraziło .. mam już dość tych wszystkich problemów. !
Dlaczego moje życie jest tak skomplikowane ?!
Poczułam jak kilka chłodnych dłoń, dotyka mojej. Nie słyszałam jednak ich głosów ..
A może to oni nic nie mówili ? Nie wiem.. leżałam po prostu bez ruchu, jakbym została postrzelona.
Kiedy to wszystko się skończy ?!
Zauważyłam, że od przemiany zasłabłam po raz pierwszy .. i po raz pierwszy ze zdenerwowania.
Po chwili poczułam że ktoś położył mnie na coś miękkiego .. łóżko ? kanapa ?
- Bello. - nagle usłyszałam Edwarda,. był zmartwiony.
Tak bardzo chciałabym mu odpowiedzieć, ale w gardle poczułam blokadę.
- Mamo. - kolejny głos mnie wołał.
Dlaczego nie mogłam nic powiedzieć ? Dlaczego nie mogłam się ruszyć ? Dlaczego nie mogłam otworzyć chociaż oczu, aby pokazać, że nic mi nie jest ?


~Bells

Rozdział 10 ^.^

I wreszcie jest xD
Chciałabym zadedykować ten rozdział mojej kochanej "fance" ;
San Druś - bez Ciebie by Go nie było ^^

ROZDZIAŁ 10 "POWRÓT"
----------------------------------------------------------------------------
Po tej cudownej nocy z moim mężem, poszłam do łazienki wziąć kąpiel.
Ach.. ciepła woda działała na mnie na prawdę uspokajająco . .
Gdy poszłam się ubrać, Edward już na mnie czekał by iść coś zjeść.
Wziął mnie później na ręce i pobiegliśmy w Nasz kochany las.
Zapolowałam na dwie pumy i już byłam pełna.. usiadłam i przyglądałam się z jaką gracją mój mąż bawi się z niedźwiedziem w berka.
Po polowaniu postanowiłam sprawdzić co tam u Charliego. Dziś w nocy poprosiłam Go aby zanocował u Cullenów, do dzisiejszego przyjazdu Sue.
Musiałam iść się przebrać, bo nie mogłam pokazać się Charliemu w takim stanie.. byłam cała we krwi.
Jestem jeszcze młodą wampirzycą, i wiele się jeszcze muszę nauczyć.
Żałuję, że nie umiem polować tak jak Alice, Jasper lub np. Rosalie .. albo Edward.
Złapałam Edwarda za rękę i chwilę później byliśmy już przed drzwiami Cullenów. Była 9;30 a tato jeszcze spał.
- Gdzie Charlie ? - spytałam Esme, która przyrządzała mu śniadanie.
- W pokoju Edwarda. Carlisle poszedł Go budzić. A to śpioch !
Zaśmiałam się. :)
Do było podobne do taty, mógł spać nawet do wieczora. Wcale się nie zdziwiłam. Usiadłam na moją ulubioną kanapę z wszystkich kanap w pokoju Cullenów i sięgnęłam po telefon stacjonarny leżący na stołku obok. Chciałam zadzwonić do Jacoba, ale przecież była dopiero 9;30, a on to taki sam śpioch, co mój ojciec, .. więc wybrałam numer do Renesmee.
Ostatnio często do Niej dzwoniłam, ponieważ okropnie, okropnie się stęskniłam !
- Tak ?
- Cześć Kochanie, Jacob śpi ?
- Chrapie . . Co tam u Ciebie ? - jej głos był jakiś taki spięty .. jakby coś przede mną ukrywała. . .
- A wszystko dobrze, Renesmee nie masz mi niczego do powiedzenia ?
- Nie mamo, nie mam. O Ja'ke wstaje, mamo wybacz, ale muszę kończyć.
Zadzwonię później, dobrze ?  Kocham Cię, Pa !
- Co .. ? Kochanie.. poczekaj ! --
Nie zdążyłam nic powiedzieć bo już się rozłączyła. O może coś się stało ?!
Zadzwoniłam pod numer Jacoba, ale zajęte.. dzwoniłam i dzwoniłam, aż w końcu wyłączył telefon.
Co się stało !
Pobiegłam do kuchni gdzie siedział Edward, Esme, Charlie, Rosalie, Emmett i Alice. Jasper z Calislem był na polowaniu.
- Kochanie, co się stało ? - Mąż widząc moją minę, chyba bardzo się zmartwił ..
- Właśnie nie wiem ! - Zaczęłam gadać jak najęta. - Zadzwoniłam do Renesmee, ale ona wydawała się być jakaś taka dziwna.. szybko skończyła rozmowę, a ja zaniepokojona dzwoniłam do Jacoba.. dzwoniłam, dzwoniłam aż w końcu oboje wyłączyli telefony !
- Ale jak to .. ? - wtrąciła się Alice
- No tak to !
- Kurde ! Gdyby ten głupi pies nie był blisko Renesmee widziałabym co się stało !
Zdziwiło mnie to, dlaczego Alice mówi o swojej mocy kiedy Charlie też jest w kuchni i słucha, ale potem uświadomiłam sobie, że Esme wyciągnęła Go do salonu.
- Dziewczyny spokojnie, zaraz spróbujemy coś ustalić jak wróci Carlisle.
Chwilę później usłyszeliśmy dzwonek i pukanie do drzwi.
Myślałam, że to Carlisle i Jasper, więc nie za bardzo mi się spieszyło.
Ale chwileczkę ? Carlisle pukał by do swojego domu ?
Złapałam za klamkę i otworzyłam.
 Nie mogłam uwierzyć . .



PS. No to czekam na 6 komów ;*
~Bells