niedziela, 9 grudnia 2012

Rozdział 12 ^.^

Dziękuję bardzo mojej kochanej San Druś ;*, dzięki której blog zaczął nabierać ruchu. : )
To dla Ciebie ! ^

I wreszcie jest xD
Uznałam, że 6 komentarzy to dla Was błachostka, więc podbijam do 10 XD Czekam

ROZDZIAŁ 12 "OBJAWY"

---------------------------------------------------------------------------------
Kiedy ciemność nagle ustąpiła, mogłam wreszcie otworzyć oczy. Ujrzałam nad sobą Edwarda , który z troską trzymał mnie za rękę.
- Kochanie, nic Ci nie jest ? - spytał swoim przepięknym, uspokajającym głosem.
- Nie, .. to po prostu ze zdenerwowania. Za bardzo się przejmuję i tyle. - skłamałam, bo głowa bolała mnie coraz mocniej.
- Wody ? - spytała moja ukochana córeczka, trzymając w ręku szklankę wody
- Tak, dziękuję.
Napiłam się i powoli wstałam. Edward jeszcze mnie trzymał jakby nadal bał się, że spadnę. Nagle poczułam znów tak bardzo mocne ukłucie w brzuchu, jakby ktoś wbił mi tam nóż. Upuściłam szklankę i ukucnęłam wijąc się z bólu.
- Kochanie.. co się dzieje ?
- Edwardzie, na prawdę nic mi nie jest.. zaraz mi przejdzie. Czy mogłabym zostać sama ?
- Jak coś będzie się działo proszę, zawołaj mnie.. - szepnął i wszyscy wyszli.
Zastanawiałam się czy to na prawdę objawy zdenerwowania.. zmartwienia o kochaną córeczkę, nowonarodzeni.. czy może coś na prawdę mi jest ?
Nie wiem, ..ale bałam się tej drugiej opcji.
Brzuch nie przestawał mnie boleć.
Ten ból, .. to tak okropnie bolało ! Co mi do cholery jest !
- Auu - niechcący wyrwało mi się, kiedy ktoś wbił mi już drugi nóż w mój brzuch.
Renesmee i Edward przylecieli do mnie po chwili, sprawdzając czy nic mi się nie stało.
- Kochani, nie martwcie się. To przejdzie. - powiedziałam wijąc się nadal z bólu.
Znów bez słowa wyszli, a ja zostałam z cierpieniem sama.
Mijały minuty, a ból wreszcie ustąpił. Ucieszyłam się, wstałam, i wyszłam z pokoju pokazując mężowi, że jeszcze żyje. Stwierdziłam, że jestem głodna więc udałam się samotnie na polowanie. Dowiedziałam się, że Charlie wyszedł kilka minut później, ponieważ Sue wróciła.
Fajnie.. przynajmniej nie musiał na to wszystko patrzeć.
Zapolowałam znowu na pumę, i byłam już najedzona, ale po drodze pojawiła się jeszcze fajny mały jelonek, który też mi posmakował.
Będąc cała już pełna, poszłam do swojego domku się przebrać a potem z powrotem do Cullenów.
Na miejscu dowiedziałam się, że Renesmee poszła do Nas z Jacobem, który ją odwiedził.
Więc, złapałam Edwarda za rękę i tak jak ona, też tam poszliśmy.
Jacoba już nie było, bo nie słyszałam bicia Jego serca. Poszłam od razu  do pokoju córki sprawdzając co robi. Okazało się, że znów czyta "Wichrowe Wzgórza". Zaśmiałam się, ponieważ ja też bardzo lubię te książkę.
Dałam jej po chwili znać, że czas już spać. Położyłam się obok Niej na łóżku, i przeczytałam jej bajkę.
- I koniec. - kończą opowieść zamknęłam książkę, i sprawdziłam czy mała zasnęła.
Spała jak zabita, więc wyszłam z pokoju i poszłam do sypialni gdzie czekał już na mnie Edward.
Potem było już tylko zaskakująco cudownie [..].

~Bells

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 11 ^.^

Dziękuję za wszystko ;* PS. Ten to dopiero wyszedł krótki : / / 

ROZDZIAŁ 11 "ZMARTWIENIE"

------------------------------------------------------------------
Za drzwiami stała sobie malutka osóbka z walizką, a obok nie wielki wilkołak.
- Renesmee ? .. Jacob ? - byłam skołowana..
- Mamo ! , - ta maleńka osóbka wtuliła się we mnie i nie puszczała przez dłuższy czas.
- Jacob ? Co się stało ? To ma być niespodzianka ? ,. czy coś się stało ?- odezwałam się do wilka, kiedy już mała poleciała przywitać się z resztą rodziny.
- Bello. Tam gdzie byliśmy wyczułem bardzo świeży, nowy zapach wampira.
Przestraszyłem się, bo wyczułem Go w domu. A dokładniej w pokoju Renesmee.. może się mylę, ale nie chciałem narażać małej na niebezpieczeństwo. To na pewno nowonarodzony wampir. Powiedziałem Nessie, że mama strasznie tęskni, i musimy wracać..
- Nowy zapach ? nowonarodzony ? Jacob żartujesz, prawda ? Za mało mamy problemów ? - byłam w szoku.
- Bello, czy myślisz, że aż tak mi do śmiechu ?
- Boże,.. Jacob wejdź proszę i idź opowiedz to Edwardowi i Alice. Ja pójdę do Renesmee.. kurde,. ale głowa mnie boli.
Pobiegłam na górę za córką, która poszła zostawić rzeczy w swoim pokoju. Nagle głowa rozbolała mnie mocniej i mocniej. W brzuchu czułam ukłucia i po chwili byłam już na podłodze.
Zasłabłam. To wszystko za bardzo mnie przeraziło .. mam już dość tych wszystkich problemów. !
Dlaczego moje życie jest tak skomplikowane ?!
Poczułam jak kilka chłodnych dłoń, dotyka mojej. Nie słyszałam jednak ich głosów ..
A może to oni nic nie mówili ? Nie wiem.. leżałam po prostu bez ruchu, jakbym została postrzelona.
Kiedy to wszystko się skończy ?!
Zauważyłam, że od przemiany zasłabłam po raz pierwszy .. i po raz pierwszy ze zdenerwowania.
Po chwili poczułam że ktoś położył mnie na coś miękkiego .. łóżko ? kanapa ?
- Bello. - nagle usłyszałam Edwarda,. był zmartwiony.
Tak bardzo chciałabym mu odpowiedzieć, ale w gardle poczułam blokadę.
- Mamo. - kolejny głos mnie wołał.
Dlaczego nie mogłam nic powiedzieć ? Dlaczego nie mogłam się ruszyć ? Dlaczego nie mogłam otworzyć chociaż oczu, aby pokazać, że nic mi nie jest ?


~Bells

Rozdział 10 ^.^

I wreszcie jest xD
Chciałabym zadedykować ten rozdział mojej kochanej "fance" ;
San Druś - bez Ciebie by Go nie było ^^

ROZDZIAŁ 10 "POWRÓT"
----------------------------------------------------------------------------
Po tej cudownej nocy z moim mężem, poszłam do łazienki wziąć kąpiel.
Ach.. ciepła woda działała na mnie na prawdę uspokajająco . .
Gdy poszłam się ubrać, Edward już na mnie czekał by iść coś zjeść.
Wziął mnie później na ręce i pobiegliśmy w Nasz kochany las.
Zapolowałam na dwie pumy i już byłam pełna.. usiadłam i przyglądałam się z jaką gracją mój mąż bawi się z niedźwiedziem w berka.
Po polowaniu postanowiłam sprawdzić co tam u Charliego. Dziś w nocy poprosiłam Go aby zanocował u Cullenów, do dzisiejszego przyjazdu Sue.
Musiałam iść się przebrać, bo nie mogłam pokazać się Charliemu w takim stanie.. byłam cała we krwi.
Jestem jeszcze młodą wampirzycą, i wiele się jeszcze muszę nauczyć.
Żałuję, że nie umiem polować tak jak Alice, Jasper lub np. Rosalie .. albo Edward.
Złapałam Edwarda za rękę i chwilę później byliśmy już przed drzwiami Cullenów. Była 9;30 a tato jeszcze spał.
- Gdzie Charlie ? - spytałam Esme, która przyrządzała mu śniadanie.
- W pokoju Edwarda. Carlisle poszedł Go budzić. A to śpioch !
Zaśmiałam się. :)
Do było podobne do taty, mógł spać nawet do wieczora. Wcale się nie zdziwiłam. Usiadłam na moją ulubioną kanapę z wszystkich kanap w pokoju Cullenów i sięgnęłam po telefon stacjonarny leżący na stołku obok. Chciałam zadzwonić do Jacoba, ale przecież była dopiero 9;30, a on to taki sam śpioch, co mój ojciec, .. więc wybrałam numer do Renesmee.
Ostatnio często do Niej dzwoniłam, ponieważ okropnie, okropnie się stęskniłam !
- Tak ?
- Cześć Kochanie, Jacob śpi ?
- Chrapie . . Co tam u Ciebie ? - jej głos był jakiś taki spięty .. jakby coś przede mną ukrywała. . .
- A wszystko dobrze, Renesmee nie masz mi niczego do powiedzenia ?
- Nie mamo, nie mam. O Ja'ke wstaje, mamo wybacz, ale muszę kończyć.
Zadzwonię później, dobrze ?  Kocham Cię, Pa !
- Co .. ? Kochanie.. poczekaj ! --
Nie zdążyłam nic powiedzieć bo już się rozłączyła. O może coś się stało ?!
Zadzwoniłam pod numer Jacoba, ale zajęte.. dzwoniłam i dzwoniłam, aż w końcu wyłączył telefon.
Co się stało !
Pobiegłam do kuchni gdzie siedział Edward, Esme, Charlie, Rosalie, Emmett i Alice. Jasper z Calislem był na polowaniu.
- Kochanie, co się stało ? - Mąż widząc moją minę, chyba bardzo się zmartwił ..
- Właśnie nie wiem ! - Zaczęłam gadać jak najęta. - Zadzwoniłam do Renesmee, ale ona wydawała się być jakaś taka dziwna.. szybko skończyła rozmowę, a ja zaniepokojona dzwoniłam do Jacoba.. dzwoniłam, dzwoniłam aż w końcu oboje wyłączyli telefony !
- Ale jak to .. ? - wtrąciła się Alice
- No tak to !
- Kurde ! Gdyby ten głupi pies nie był blisko Renesmee widziałabym co się stało !
Zdziwiło mnie to, dlaczego Alice mówi o swojej mocy kiedy Charlie też jest w kuchni i słucha, ale potem uświadomiłam sobie, że Esme wyciągnęła Go do salonu.
- Dziewczyny spokojnie, zaraz spróbujemy coś ustalić jak wróci Carlisle.
Chwilę później usłyszeliśmy dzwonek i pukanie do drzwi.
Myślałam, że to Carlisle i Jasper, więc nie za bardzo mi się spieszyło.
Ale chwileczkę ? Carlisle pukał by do swojego domu ?
Złapałam za klamkę i otworzyłam.
 Nie mogłam uwierzyć . .



PS. No to czekam na 6 komów ;*
~Bells

piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział 9 ^.^

Dobijają mnie .. pustki pod rozdziałami . . :(
Zasady już znacie ! - 6 komów, i następny rozdział xD Czekam ! .

ROZDZIAŁ 9 "RENESMEE" 

-------------------------------------------------------------------------------------
Postanowiłam więc do Niej zadzwonić.
Wstałam z kanapy gdzie siedział również Charlie i sięgnęłam po telefon.
- Tak ? - tym razem odebrała Renesmee
- Kochanie ? Jacob śpi ?
- Hehe, nie .. poszedł robić coś do jedzenia. Czy wszystko w porządku z dziadkiem ?
- Tak, właśnie dlatego dzwonie.. poczekaj chwileczkę, dobrze ?
Zasłoniłam dłonią słuchawkę.
- Charlie ! - krzyknęłam - ktoś chciałby z Tobą porozmawiać..
Tato wziął ode mnie słuchawkę i zaczął rozmowę z wnuczką.
- Renesmee ? Kochanie.. tak bardzo się stęskniłem.. jak wakacje ? kiedy wracasz ?
Najwidoczniej Słońce odpowiedziało mu na wszystkie pytania, Bo Charlie skinął głową.
- A jak Jacob ?
Na to pytanie raczej też uzyskał dłuższą odpowiedź.
- Aha, no to dobrze.. Dam Ci teraz mamę, ok? Wracaj szybciutko. Kocham Cię. Paa
Charlie oddał mi słuchawkę, a ja zaraz potem usłyszałam szczęśliwy głos córeczki.
- Obudził się !! Obudził . . mamo a co mu powiedzieliście? Wiecie już kto to zrobił ?
Zamurowało mnie. Nie mogłam raczej powiedzieć Renesmee że to jej wujek, ale nie mogłam też kłamać.
- Kochanie.. porozmawiamy później, dobrze ? Ucałuj proszę Jacoba i wracaj szybko. Pa Skarbie.
Renesmee również się pożegnała i odłożywszy słuchawkę poczułam chłodną dłoń Edwarda. Usiadłyśmy teraz przyglądać się jak Charlie i Carlisle grają kolejną partyjkę szachów. Nie mogłam uwierzyć.. Charlie wygrywa z królem. !
Alice zaczęła malować mi paznokcie u rąk, a Esme zajęła się stopami.
Po kilkunastu minutach zostałam Sam na sam z ukochanym w kuchni, a reszta bawiła się w salonie. Poczułam nagle jego chłodną delikatną dłoń.
- Może skoczymy na chwilkę do domu ? - powiedział, a zaraz potem posłał mi jego najsłodszy z uśmiechów, którego tak bardzo kochałam.
Postanowiłam, trochę poudawać.
- Hmm.. a po co ?
- No wiesz ..
- Nie. Wcale nie wiem. - grałam dalej.
Objął moją twarz, dwiema rękami i szepnął mi coś bardzo cichutko , ledwo usłyszalnie..
- Kochaj się ze mną.
- Hm, to mi pasuje.
Kochany wziął mnie na ręce, dokładnie tak jak na Wyspie Esme kiedy przeprowadzał mnie przez próg i pobiegł ze mną do naszego domu.
Po chwili rzucił mnie na nasze piękne białe łoże i zaczął całować.
Co jakiś czas lekko pojękiwaliśmy, ale na pewno nie z bólu.
Przypomniał mi się Nasz 1 raz na Wyspie, i od razu zauważyłam na prawdę wielką, wielką różnicę.
Wow.. Edward na prawdę już się nie kontroluje. !
Poczułam jak dłonią schodzi, niżej i niżej..
To była wspaniała noc -
"Na pewno jutro to powtórzymy-szepnęłam"
~Bells 

Rozdział 8 ^.^

ROZDZIAŁ 8 "I WSZYSTKO JASNE.."

---------------------------------------------------------------------------
Jak miałam niby wyjaśnić ukąszenie wampira mojemu ojcu ?
"Hej tato, wiesz .. kilka dni temu ukąsił Cię Jasper, brat Edwarda .. wyssaliśmy Ci jad"
Boże, jak to wg brzmi . .
Mój ojciec czekał, nie mogłam tego przedłużać.
Więc zaczęłam kłamać ;
- Tato.. więc widzisz .. gdy byłeś w pracy, zadzwonił do Ciebie telefon że coś dzieje się w lesie. Podjechałeś tam samochode i gdy szukałeś czegoś podejrzanego, coś rzuciło się na Ciebie .. - przerwałam i podwinęłam mu rękaw jego koszuli .. - i Cię ugryzło. -wskazałam ślad półksiężyca. - Carlisle jest lekarzem i wygodniej mu było obserwować Ciebie w domu.
Gdy spałeś badaliśmy co to za zwierze.. lecz nic jeszcze nie wiemy. -
Widząc zdenerwowanie ojca, szybko dodałam ;
- Ale Carlisle mówi, że to nic takiego .. ! Będziesz żył - uśmiechnęłam się a on odwzajemnił uśmiech.
W głowie obmyślałam sobie, czy to co mu powiedziałam ma jakikolwiek sens .. lecz chyba nie ;D
Lecz mój ojciec, na szczęście nie był zbyt inteligentny i w to wszystko uwierzył . !
Uff., kamień spadł mi z serca.
- To brzmi sensownie.. chyba nie ma się czym martwić ? - tu spojrzał na Carlisla
- Wszystko jest pod moją kontrolą. Na razie nic się nie dzieje - powiedział mu lekarz.
- Oj. Za dużo emocji jak na dziś. Kiedy będę mógł wrócić do domu ? - spytał Go ponownie ?
- Tato, chyba lepiej będzie jak jeszcze zostaniesz - dodałam szybko.
Martwiłam się o Niego. Chociaż za chwilkę przypomniała mi się Sue. No tak ! wraca jutro z tej wycieczki . . na pewno dobrze się Nim zajmie . .
- Może zostaniesz jeszcze na noc Charlie ? Przynajmniej do powrotu Sue . - dodał Edward
- Dobrze niech będzie. Ale gdzie mogę spać ? Bo już chyba nie będę już spał na tym łóżku szpitalnym ?
Tu zaśmiali się wszyscy,.
- Nie Charlie, możesz zająć mój pokój. Ja i tak tam już nie śpię, od kilku dni z Renesmee nocujemy w domku.- zaproponował mój mąż.
- Dobrze, może być. Mam nadzieję, że łóżko jest wygodne ?
- Wygodne, wygodne . Nie masz się czego bać .
- Charlie my już właściwie jedliśmy wszyscy obiad - (oczywiście kłamała.. no chyba że miała na myśli krew zwierząt) - ale może Ty jesteś głodny ? Mam coś tam w zanadrzu. - powiedziała w końcu Esme.
Ach, była taka kochana, opiekuńcza. Chciałabym być taką dobrą matką jak ona. Kochałam ją jak mamę , siostrę .
- No przyznam szczerze że jestem troszkę głodny. Dziękuję Esme - powiedział Charlie
- Nie ma sprawy. Idę do kuchni - powiedziała i chwilkę później już jej nie było.
Charlie spojrzał na szachy leżące na stole, a zaraz potem na Carlisla.
- Masz ochotę na kolejną partyjkę szachów ? - zaśmiał się
Uśmiechnęłam się tak jakby do siebie. Ojciec został ukąszony przez wampira, ale i tak ma poczucie humoru.
Nie mogę uwierzyć, że wszystko znów jest dobrze . .
Przynajmniej na jakiś czas . ;P Bo moje życie nie będzie już takie "spokojne" jak kiedyś.
Tak właściwie ..to nigdy nie było takie.. ale takie się wydawało z innego punktu widzenia ;)
Kiedy widziałam jak Charlie i Carlisle grają w szachy, Esme i Alice malują sobie paznokcie, Rosalie i Emm siedzą i całują się na fotelu, a Edward i Jasper brzdąkają bezmyślnie na fortepianie, pojawiał się na mojej tworzy szeroki uśmiech.
Lecz brakowało mi tu tylko jednej małej osóbki. - Mojej córeczki ;* ;* 
 
~Bells 

Rozdział 7 ^.^

Mam coraz mniej czytelników ! : (
Jeżeli nie będzie jakiegoś przejawu opinii, ten rozdział może okazać się ostatnim :/

ROZDZIAŁ 7 "WYJAŚNIENIA"

--------------------------------------------------------------------

Charlie siedział sobie spokojnie na kanapie w domu Cullenów i patrzył na mnie z uśmiechem.
- Tato . . - wyszeptałam
Zbudził się, .. mój ojciec wreszcie się zbudził.
Miałam ochotę rzucić się na
Jego szyję i wycałować, ale zrezygnowałam.
- Bella !
Ten jednak wstał i sam mnie przytulił .
Ja nie odwzajemniłam przytulenia, ponieważ mogłabym go nie chcący udusić . . :)
- Tato, dobrze się czujesz ? Nic Ci nie jest ? Może lepiej usiądź.
Posłuchał mnie i z powrotem usiadł na kanapę.
Zobaczyłam Carlisla.
- Co pamięta ? - zwróciłam się do Niego
- Nic szczególnego, tylko rozcięcie palca i dużo krwi.
- To dobrze.
Ucieszyłam się, że mój ojciec nie pamiętał rzucającego się na Niego wampira . .
- Bello, on czeka na wyjaśnienia.. nie wie co się z Nim stało.. po co tu jest .., - szepnął mi do ucha Edward. Pewnie już czytał jego myśli..
Bałam się usiąść obok Charliego. Wiem, że mam niesamowitą samokontrolę, lecz i tak bałam się ryzyka.
- Głodna jestem. - powiedziałam do Edwarda - zrobię mu krzywdę.
- Bello, niesamowicie nad sobą panujesz. Nic mu nie będzie
- Nie chcę, aby znów zaatakował Go wampir, Edwardzie . .
Edward spojrzał na Carlisla. Ten słyszał Naszą rozmowę, i powiedział Edwardowi w myślach, że zajmą się Charliem, a my mamy skoczyć na małe polowanko.
Edward skinął głową do Carlisla i złapał mnie za rękę. Wyszliśmy na dwór i pobiegliśmy do Naszego ulubionego lasku, gdzie mieścił się Nasz piękny dom.
Rzuciłam się na dwie pierwsze lepsze pumy i one mi starczyły.
Byłam już najedzona, ale Edward gonił jeszcze jednego niedźwiedzia.
Uśmiechnęłam się.. był w tym wspaniały.
Po kilku minutach najedzeni postanowiliśmy wrócić. Spojrzałam jednak na moją całą we krwi sukienkę i to chyba nie był najlepszy pomysł,... pokazać się tak Charliemu.
Niedaleko był przecież nasz domek więc pobiegłam tam i przebrałam się.
Edward czekał na mnie już przed drzwiami Cullenów.Kiedy doszłam złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka.
Charlie grał z Carlislem w szachy.
Zdziwiło mnie to, że tata wygrywa, bo przecież Carlisle był mistrzem szachów.
Tata widząc mnie zakończył grę i na powrót usiadł na sofie.
Teraz bez wahania, usiadłam obok niego.
- Tato .. - zaczęłam - pewnie chcesz wiedzieć, co tu robisz i co się stało ?
- Tak ! , To muszę wiedzieć !
- Musisz . .
- Więc mów.. tylko proszę nie kłam znów...
- Widzisz to skomplikowane . . .
Nie wiedziałam co mu powiedzieć.
To było straszne. Te całe ukąszenie . .
Nie ustaliłam sobie nawet żadnej sensownej wersji , ponieważ nie miałam czasu . .
Nie wiedziałam też, co mu za chwilę powiem.
I jak zareaguje . .
Kiedy widziałam jak patrzy na mnie zdenerwowanym wzrokiem,
robiło mi się Go żal , ,
 
~Bells