ROZDZIAŁ 3 "TRAGEDIA"
Kuchnia wyglądała nieźle, był okropny bałagan, ale nie za bardzo się zdziwiłam ponieważ gdy wyprowadziłam się z domu, to było normalne ze strony Charliego. Lecz to co zobaczyłam w salon
ie, przerosło moje oczekiwania.
Wszystkie meble były połamane i rozwalone po całym mieszkaniu. Kto byłby tak silny i sprytny, aby to zrobić. ? Wszędzie była krew, najprawdopodobniej mojego Ojca. Charlie leżał nieruchomo na podłodze, trzymając słuchawkę w ręku. Była cały we krwi, z resztą jak całe mieszkanie. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało, a najgorsze było w to że zaczęło palić mnie w gardle. Nie mogłam powstrzymać się od gryzienia mojego taty, ale ja przecież nie mogłam tego zrobić. Nie mogłam pozwolić na jago śmierć. Wybiegłam szybko z domu, wiedząc że jeśli teraz tego nie zrobię mój tata nie będzie już żył. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Edwarda. Chciałam aby pomógł mu Carlisle, ale przecież on cały dzień musiał pozostać w szpitalu, z powodu komplikacji . Mój ukochany odebrał telefon.
- Skarbię, proszę , przyjedź tu natychmiast. Charlie .... - urwałam w połowie.. chciało mi się płakać. Lecz jako wampir, nie było to raczej możliwe.
- Bello. Uspokój się ! Co się stało ?
- Błagam .,
Mój mąż rozłączył się i po chwili był już na miejscu.
To co zobaczył zdziwiło Go i zdenerwowało, ale za wszelką cenę nie chciał dać tego po sobie poznać, aby nie dołować mnie !
Rzuciłam się na niego i palcem wskazywałam na tatę.
- Proszę.. - powiedziałam .. - Pomóż mu, proszę ..
Kochanie, widząc moje załamanie poleciał do mojego ojca. Tak w sumie, to nie wiedziałam co mu się stało. Po prostu widząc krew, zdiagnozowałam że jest źle.
Edward przysunął swoje wargi do skóry Charliego i zaczął ssać .
To coraz bardziej mnie zszokowało... nigdy nie domyślałabym się, że mógł zrobić to wampir!
Po co ? Dlaczego ?? KTO ?
- Dzwoń po Carlisla - usłyszałam polecenie
Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Ręce trzęsły mi się tak strasznie, że ledwo wybrałam numer..
- Carlisle !! Boże proszę przyjedź do Charliego... on ... ktos go ugryzł ! -
Musiał przyjechać. Tak, tak miał dużo pracy akurat dziś, ale w grę wchodził mój tatuś . ! No co sobie tym zasłużył ?
"Kto to zrobił" - te oto pytanie najbardziej mnie martwiło .. , NIKT nie przychodził mi do głowy.
Patrząc na to co robi Edward, nadal nie mogłam uwierzyć w to, co się stało ... Mój tatuś, leży sobie teraz nieprzytomnie na podłodze. On przecież nic złego nie robił.. zawsze był taki dobry, .
- Bello ! ,uspokój się ! - słyszałam to już dziś 2 raz - co się stało ! , co z Charliem ?
- Ktoś go ugryzł ! Boże Carlisle , on umiera ..
Nie musiałam już nic dodawać. Carlisle odłożył słuchawkę i już był w drodze.
Po 3 minutach, razem z Edwardem ratowali mojego ojca. Ja po prostu stałam.. dlaczego nie mogłam nic zrobić?
To straszne..
Nagle zauważyłam, że Carlisle zaczyna się uśmiechać. To chyba dobry znak ..
Wstał i udał się do mnie . Widząc moją minę, uspokoił mnie mówiąc, że wszystko jest w porządku.
Powiedział, że jako lekarz, niestety nie może Go przyjąć, bo ma już maksymalną liczbę pacjentów, a inny lekarz zwariował by widząc, dwa wyraźne ślady ugryzienia wampira.
Nie pozostało Nam nic, jak tylko wziąć Go do domu Cullenów i tak zostałby pod stałą obserwacją w gabinecie Carlisla. Wpakowaliśmy więc Go do volvo, którym przyjechałam i ruszyliśmy do domu.
Na powrót Carlisle zebrał zebranie rodzinne i wszystkim wyjaśnił całą zaistniałą sytuację.
Przez ostatnie 2 godziny, każdy z rodziny zastanawiał jak to mogło się stać ?
Kto to mógł zrobić ?
Po co ? i dlaczego ..
- Aaa, może to jakiś nowonarodzony ? No bo pozostałe wampiry jakie znamy są dobre. A Volturi, .. nie mieliby powodów na jaki kol wiek atak. A z resztą Carlisle ?,.. dlaczego nie miałam żadnej wizji.. ?
- Wiesz, Alice... Masz wizję, gdy ktoś ma już wszystko zaplanowane.. Gdy to ma się stać na pewno . .Zapewne więc, ktoś kto to zrobił..długo się wahał a decyzję podjął niespodziewanie..
Alice machała głową, dając znak że wszystko rozumie.
- Ale.. z tym nowonarodzonym brzmi całkiem sensownie .. - odezwała się Esme
- Tak w sumie, to jedyne sensowne rozwiązanie tej sprawy.. , ale nic nie jest pewne. Charlie najpierw musi się zbudzić, może cokolwiek będzie z tego pamiętał ?
- Jak zamaskujemy w tej sprawie wampiry ? - w końcu się odezwałam
- Wiesz Bello. To jest bardzo skomplikowane. Wspólnie musimy ustalić jakąś mądrą i sensowną wersję
Nie wiedziałam co o tym myśleć.
To był na prawdę straszny dzień. Kompletnie zapomniałam o mojej córeczce, która cały dzień spędza z Jacobem.. muszę jej jakoś wyjaśnić, całą tę sprawę z dziadkiem.
Nie wiedziałam od czego zacząć..
Wszystkie meble były połamane i rozwalone po całym mieszkaniu. Kto byłby tak silny i sprytny, aby to zrobić. ? Wszędzie była krew, najprawdopodobniej mojego Ojca. Charlie leżał nieruchomo na podłodze, trzymając słuchawkę w ręku. Była cały we krwi, z resztą jak całe mieszkanie. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało, a najgorsze było w to że zaczęło palić mnie w gardle. Nie mogłam powstrzymać się od gryzienia mojego taty, ale ja przecież nie mogłam tego zrobić. Nie mogłam pozwolić na jago śmierć. Wybiegłam szybko z domu, wiedząc że jeśli teraz tego nie zrobię mój tata nie będzie już żył. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Edwarda. Chciałam aby pomógł mu Carlisle, ale przecież on cały dzień musiał pozostać w szpitalu, z powodu komplikacji . Mój ukochany odebrał telefon.
- Skarbię, proszę , przyjedź tu natychmiast. Charlie .... - urwałam w połowie.. chciało mi się płakać. Lecz jako wampir, nie było to raczej możliwe.
- Bello. Uspokój się ! Co się stało ?
- Błagam .,
Mój mąż rozłączył się i po chwili był już na miejscu.
To co zobaczył zdziwiło Go i zdenerwowało, ale za wszelką cenę nie chciał dać tego po sobie poznać, aby nie dołować mnie !
Rzuciłam się na niego i palcem wskazywałam na tatę.
- Proszę.. - powiedziałam .. - Pomóż mu, proszę ..
Kochanie, widząc moje załamanie poleciał do mojego ojca. Tak w sumie, to nie wiedziałam co mu się stało. Po prostu widząc krew, zdiagnozowałam że jest źle.
Edward przysunął swoje wargi do skóry Charliego i zaczął ssać .
To coraz bardziej mnie zszokowało... nigdy nie domyślałabym się, że mógł zrobić to wampir!
Po co ? Dlaczego ?? KTO ?
- Dzwoń po Carlisla - usłyszałam polecenie
Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Ręce trzęsły mi się tak strasznie, że ledwo wybrałam numer..
- Carlisle !! Boże proszę przyjedź do Charliego... on ... ktos go ugryzł ! -
Musiał przyjechać. Tak, tak miał dużo pracy akurat dziś, ale w grę wchodził mój tatuś . ! No co sobie tym zasłużył ?
"Kto to zrobił" - te oto pytanie najbardziej mnie martwiło .. , NIKT nie przychodził mi do głowy.
Patrząc na to co robi Edward, nadal nie mogłam uwierzyć w to, co się stało ... Mój tatuś, leży sobie teraz nieprzytomnie na podłodze. On przecież nic złego nie robił.. zawsze był taki dobry, .
- Bello ! ,uspokój się ! - słyszałam to już dziś 2 raz - co się stało ! , co z Charliem ?
- Ktoś go ugryzł ! Boże Carlisle , on umiera ..
Nie musiałam już nic dodawać. Carlisle odłożył słuchawkę i już był w drodze.
Po 3 minutach, razem z Edwardem ratowali mojego ojca. Ja po prostu stałam.. dlaczego nie mogłam nic zrobić?
To straszne..
Nagle zauważyłam, że Carlisle zaczyna się uśmiechać. To chyba dobry znak ..
Wstał i udał się do mnie . Widząc moją minę, uspokoił mnie mówiąc, że wszystko jest w porządku.
Powiedział, że jako lekarz, niestety nie może Go przyjąć, bo ma już maksymalną liczbę pacjentów, a inny lekarz zwariował by widząc, dwa wyraźne ślady ugryzienia wampira.
Nie pozostało Nam nic, jak tylko wziąć Go do domu Cullenów i tak zostałby pod stałą obserwacją w gabinecie Carlisla. Wpakowaliśmy więc Go do volvo, którym przyjechałam i ruszyliśmy do domu.
Na powrót Carlisle zebrał zebranie rodzinne i wszystkim wyjaśnił całą zaistniałą sytuację.
Przez ostatnie 2 godziny, każdy z rodziny zastanawiał jak to mogło się stać ?
Kto to mógł zrobić ?
Po co ? i dlaczego ..
- Aaa, może to jakiś nowonarodzony ? No bo pozostałe wampiry jakie znamy są dobre. A Volturi, .. nie mieliby powodów na jaki kol wiek atak. A z resztą Carlisle ?,.. dlaczego nie miałam żadnej wizji.. ?
- Wiesz, Alice... Masz wizję, gdy ktoś ma już wszystko zaplanowane.. Gdy to ma się stać na pewno . .Zapewne więc, ktoś kto to zrobił..długo się wahał a decyzję podjął niespodziewanie..
Alice machała głową, dając znak że wszystko rozumie.
- Ale.. z tym nowonarodzonym brzmi całkiem sensownie .. - odezwała się Esme
- Tak w sumie, to jedyne sensowne rozwiązanie tej sprawy.. , ale nic nie jest pewne. Charlie najpierw musi się zbudzić, może cokolwiek będzie z tego pamiętał ?
- Jak zamaskujemy w tej sprawie wampiry ? - w końcu się odezwałam
- Wiesz Bello. To jest bardzo skomplikowane. Wspólnie musimy ustalić jakąś mądrą i sensowną wersję
Nie wiedziałam co o tym myśleć.
To był na prawdę straszny dzień. Kompletnie zapomniałam o mojej córeczce, która cały dzień spędza z Jacobem.. muszę jej jakoś wyjaśnić, całą tę sprawę z dziadkiem.
Nie wiedziałam od czego zacząć..
~Bells
boski pisz dalej !
OdpowiedzUsuńzgadzam się z kom. w górze ! :)
OdpowiedzUsuńNa prawdę BOSKIE ;D <3
OdpowiedzUsuń