piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział 8 ^.^

ROZDZIAŁ 8 "I WSZYSTKO JASNE.."

---------------------------------------------------------------------------
Jak miałam niby wyjaśnić ukąszenie wampira mojemu ojcu ?
"Hej tato, wiesz .. kilka dni temu ukąsił Cię Jasper, brat Edwarda .. wyssaliśmy Ci jad"
Boże, jak to wg brzmi . .
Mój ojciec czekał, nie mogłam tego przedłużać.
Więc zaczęłam kłamać ;
- Tato.. więc widzisz .. gdy byłeś w pracy, zadzwonił do Ciebie telefon że coś dzieje się w lesie. Podjechałeś tam samochode i gdy szukałeś czegoś podejrzanego, coś rzuciło się na Ciebie .. - przerwałam i podwinęłam mu rękaw jego koszuli .. - i Cię ugryzło. -wskazałam ślad półksiężyca. - Carlisle jest lekarzem i wygodniej mu było obserwować Ciebie w domu.
Gdy spałeś badaliśmy co to za zwierze.. lecz nic jeszcze nie wiemy. -
Widząc zdenerwowanie ojca, szybko dodałam ;
- Ale Carlisle mówi, że to nic takiego .. ! Będziesz żył - uśmiechnęłam się a on odwzajemnił uśmiech.
W głowie obmyślałam sobie, czy to co mu powiedziałam ma jakikolwiek sens .. lecz chyba nie ;D
Lecz mój ojciec, na szczęście nie był zbyt inteligentny i w to wszystko uwierzył . !
Uff., kamień spadł mi z serca.
- To brzmi sensownie.. chyba nie ma się czym martwić ? - tu spojrzał na Carlisla
- Wszystko jest pod moją kontrolą. Na razie nic się nie dzieje - powiedział mu lekarz.
- Oj. Za dużo emocji jak na dziś. Kiedy będę mógł wrócić do domu ? - spytał Go ponownie ?
- Tato, chyba lepiej będzie jak jeszcze zostaniesz - dodałam szybko.
Martwiłam się o Niego. Chociaż za chwilkę przypomniała mi się Sue. No tak ! wraca jutro z tej wycieczki . . na pewno dobrze się Nim zajmie . .
- Może zostaniesz jeszcze na noc Charlie ? Przynajmniej do powrotu Sue . - dodał Edward
- Dobrze niech będzie. Ale gdzie mogę spać ? Bo już chyba nie będę już spał na tym łóżku szpitalnym ?
Tu zaśmiali się wszyscy,.
- Nie Charlie, możesz zająć mój pokój. Ja i tak tam już nie śpię, od kilku dni z Renesmee nocujemy w domku.- zaproponował mój mąż.
- Dobrze, może być. Mam nadzieję, że łóżko jest wygodne ?
- Wygodne, wygodne . Nie masz się czego bać .
- Charlie my już właściwie jedliśmy wszyscy obiad - (oczywiście kłamała.. no chyba że miała na myśli krew zwierząt) - ale może Ty jesteś głodny ? Mam coś tam w zanadrzu. - powiedziała w końcu Esme.
Ach, była taka kochana, opiekuńcza. Chciałabym być taką dobrą matką jak ona. Kochałam ją jak mamę , siostrę .
- No przyznam szczerze że jestem troszkę głodny. Dziękuję Esme - powiedział Charlie
- Nie ma sprawy. Idę do kuchni - powiedziała i chwilkę później już jej nie było.
Charlie spojrzał na szachy leżące na stole, a zaraz potem na Carlisla.
- Masz ochotę na kolejną partyjkę szachów ? - zaśmiał się
Uśmiechnęłam się tak jakby do siebie. Ojciec został ukąszony przez wampira, ale i tak ma poczucie humoru.
Nie mogę uwierzyć, że wszystko znów jest dobrze . .
Przynajmniej na jakiś czas . ;P Bo moje życie nie będzie już takie "spokojne" jak kiedyś.
Tak właściwie ..to nigdy nie było takie.. ale takie się wydawało z innego punktu widzenia ;)
Kiedy widziałam jak Charlie i Carlisle grają w szachy, Esme i Alice malują sobie paznokcie, Rosalie i Emm siedzą i całują się na fotelu, a Edward i Jasper brzdąkają bezmyślnie na fortepianie, pojawiał się na mojej tworzy szeroki uśmiech.
Lecz brakowało mi tu tylko jednej małej osóbki. - Mojej córeczki ;* ;* 
 
~Bells 

1 komentarz:

  1. huehue,czekaaamna nanastepneee ;)) Ano i BLOGJ EST SUPER !!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Podpisz się, abym wiedziała kim jesteś xDD
~Bells