piątek, 7 grudnia 2012

Rozdział 9 ^.^

Dobijają mnie .. pustki pod rozdziałami . . :(
Zasady już znacie ! - 6 komów, i następny rozdział xD Czekam ! .

ROZDZIAŁ 9 "RENESMEE" 

-------------------------------------------------------------------------------------
Postanowiłam więc do Niej zadzwonić.
Wstałam z kanapy gdzie siedział również Charlie i sięgnęłam po telefon.
- Tak ? - tym razem odebrała Renesmee
- Kochanie ? Jacob śpi ?
- Hehe, nie .. poszedł robić coś do jedzenia. Czy wszystko w porządku z dziadkiem ?
- Tak, właśnie dlatego dzwonie.. poczekaj chwileczkę, dobrze ?
Zasłoniłam dłonią słuchawkę.
- Charlie ! - krzyknęłam - ktoś chciałby z Tobą porozmawiać..
Tato wziął ode mnie słuchawkę i zaczął rozmowę z wnuczką.
- Renesmee ? Kochanie.. tak bardzo się stęskniłem.. jak wakacje ? kiedy wracasz ?
Najwidoczniej Słońce odpowiedziało mu na wszystkie pytania, Bo Charlie skinął głową.
- A jak Jacob ?
Na to pytanie raczej też uzyskał dłuższą odpowiedź.
- Aha, no to dobrze.. Dam Ci teraz mamę, ok? Wracaj szybciutko. Kocham Cię. Paa
Charlie oddał mi słuchawkę, a ja zaraz potem usłyszałam szczęśliwy głos córeczki.
- Obudził się !! Obudził . . mamo a co mu powiedzieliście? Wiecie już kto to zrobił ?
Zamurowało mnie. Nie mogłam raczej powiedzieć Renesmee że to jej wujek, ale nie mogłam też kłamać.
- Kochanie.. porozmawiamy później, dobrze ? Ucałuj proszę Jacoba i wracaj szybko. Pa Skarbie.
Renesmee również się pożegnała i odłożywszy słuchawkę poczułam chłodną dłoń Edwarda. Usiadłyśmy teraz przyglądać się jak Charlie i Carlisle grają kolejną partyjkę szachów. Nie mogłam uwierzyć.. Charlie wygrywa z królem. !
Alice zaczęła malować mi paznokcie u rąk, a Esme zajęła się stopami.
Po kilkunastu minutach zostałam Sam na sam z ukochanym w kuchni, a reszta bawiła się w salonie. Poczułam nagle jego chłodną delikatną dłoń.
- Może skoczymy na chwilkę do domu ? - powiedział, a zaraz potem posłał mi jego najsłodszy z uśmiechów, którego tak bardzo kochałam.
Postanowiłam, trochę poudawać.
- Hmm.. a po co ?
- No wiesz ..
- Nie. Wcale nie wiem. - grałam dalej.
Objął moją twarz, dwiema rękami i szepnął mi coś bardzo cichutko , ledwo usłyszalnie..
- Kochaj się ze mną.
- Hm, to mi pasuje.
Kochany wziął mnie na ręce, dokładnie tak jak na Wyspie Esme kiedy przeprowadzał mnie przez próg i pobiegł ze mną do naszego domu.
Po chwili rzucił mnie na nasze piękne białe łoże i zaczął całować.
Co jakiś czas lekko pojękiwaliśmy, ale na pewno nie z bólu.
Przypomniał mi się Nasz 1 raz na Wyspie, i od razu zauważyłam na prawdę wielką, wielką różnicę.
Wow.. Edward na prawdę już się nie kontroluje. !
Poczułam jak dłonią schodzi, niżej i niżej..
To była wspaniała noc -
"Na pewno jutro to powtórzymy-szepnęłam"
~Bells 

Rozdział 8 ^.^

ROZDZIAŁ 8 "I WSZYSTKO JASNE.."

---------------------------------------------------------------------------
Jak miałam niby wyjaśnić ukąszenie wampira mojemu ojcu ?
"Hej tato, wiesz .. kilka dni temu ukąsił Cię Jasper, brat Edwarda .. wyssaliśmy Ci jad"
Boże, jak to wg brzmi . .
Mój ojciec czekał, nie mogłam tego przedłużać.
Więc zaczęłam kłamać ;
- Tato.. więc widzisz .. gdy byłeś w pracy, zadzwonił do Ciebie telefon że coś dzieje się w lesie. Podjechałeś tam samochode i gdy szukałeś czegoś podejrzanego, coś rzuciło się na Ciebie .. - przerwałam i podwinęłam mu rękaw jego koszuli .. - i Cię ugryzło. -wskazałam ślad półksiężyca. - Carlisle jest lekarzem i wygodniej mu było obserwować Ciebie w domu.
Gdy spałeś badaliśmy co to za zwierze.. lecz nic jeszcze nie wiemy. -
Widząc zdenerwowanie ojca, szybko dodałam ;
- Ale Carlisle mówi, że to nic takiego .. ! Będziesz żył - uśmiechnęłam się a on odwzajemnił uśmiech.
W głowie obmyślałam sobie, czy to co mu powiedziałam ma jakikolwiek sens .. lecz chyba nie ;D
Lecz mój ojciec, na szczęście nie był zbyt inteligentny i w to wszystko uwierzył . !
Uff., kamień spadł mi z serca.
- To brzmi sensownie.. chyba nie ma się czym martwić ? - tu spojrzał na Carlisla
- Wszystko jest pod moją kontrolą. Na razie nic się nie dzieje - powiedział mu lekarz.
- Oj. Za dużo emocji jak na dziś. Kiedy będę mógł wrócić do domu ? - spytał Go ponownie ?
- Tato, chyba lepiej będzie jak jeszcze zostaniesz - dodałam szybko.
Martwiłam się o Niego. Chociaż za chwilkę przypomniała mi się Sue. No tak ! wraca jutro z tej wycieczki . . na pewno dobrze się Nim zajmie . .
- Może zostaniesz jeszcze na noc Charlie ? Przynajmniej do powrotu Sue . - dodał Edward
- Dobrze niech będzie. Ale gdzie mogę spać ? Bo już chyba nie będę już spał na tym łóżku szpitalnym ?
Tu zaśmiali się wszyscy,.
- Nie Charlie, możesz zająć mój pokój. Ja i tak tam już nie śpię, od kilku dni z Renesmee nocujemy w domku.- zaproponował mój mąż.
- Dobrze, może być. Mam nadzieję, że łóżko jest wygodne ?
- Wygodne, wygodne . Nie masz się czego bać .
- Charlie my już właściwie jedliśmy wszyscy obiad - (oczywiście kłamała.. no chyba że miała na myśli krew zwierząt) - ale może Ty jesteś głodny ? Mam coś tam w zanadrzu. - powiedziała w końcu Esme.
Ach, była taka kochana, opiekuńcza. Chciałabym być taką dobrą matką jak ona. Kochałam ją jak mamę , siostrę .
- No przyznam szczerze że jestem troszkę głodny. Dziękuję Esme - powiedział Charlie
- Nie ma sprawy. Idę do kuchni - powiedziała i chwilkę później już jej nie było.
Charlie spojrzał na szachy leżące na stole, a zaraz potem na Carlisla.
- Masz ochotę na kolejną partyjkę szachów ? - zaśmiał się
Uśmiechnęłam się tak jakby do siebie. Ojciec został ukąszony przez wampira, ale i tak ma poczucie humoru.
Nie mogę uwierzyć, że wszystko znów jest dobrze . .
Przynajmniej na jakiś czas . ;P Bo moje życie nie będzie już takie "spokojne" jak kiedyś.
Tak właściwie ..to nigdy nie było takie.. ale takie się wydawało z innego punktu widzenia ;)
Kiedy widziałam jak Charlie i Carlisle grają w szachy, Esme i Alice malują sobie paznokcie, Rosalie i Emm siedzą i całują się na fotelu, a Edward i Jasper brzdąkają bezmyślnie na fortepianie, pojawiał się na mojej tworzy szeroki uśmiech.
Lecz brakowało mi tu tylko jednej małej osóbki. - Mojej córeczki ;* ;* 
 
~Bells 

Rozdział 7 ^.^

Mam coraz mniej czytelników ! : (
Jeżeli nie będzie jakiegoś przejawu opinii, ten rozdział może okazać się ostatnim :/

ROZDZIAŁ 7 "WYJAŚNIENIA"

--------------------------------------------------------------------

Charlie siedział sobie spokojnie na kanapie w domu Cullenów i patrzył na mnie z uśmiechem.
- Tato . . - wyszeptałam
Zbudził się, .. mój ojciec wreszcie się zbudził.
Miałam ochotę rzucić się na
Jego szyję i wycałować, ale zrezygnowałam.
- Bella !
Ten jednak wstał i sam mnie przytulił .
Ja nie odwzajemniłam przytulenia, ponieważ mogłabym go nie chcący udusić . . :)
- Tato, dobrze się czujesz ? Nic Ci nie jest ? Może lepiej usiądź.
Posłuchał mnie i z powrotem usiadł na kanapę.
Zobaczyłam Carlisla.
- Co pamięta ? - zwróciłam się do Niego
- Nic szczególnego, tylko rozcięcie palca i dużo krwi.
- To dobrze.
Ucieszyłam się, że mój ojciec nie pamiętał rzucającego się na Niego wampira . .
- Bello, on czeka na wyjaśnienia.. nie wie co się z Nim stało.. po co tu jest .., - szepnął mi do ucha Edward. Pewnie już czytał jego myśli..
Bałam się usiąść obok Charliego. Wiem, że mam niesamowitą samokontrolę, lecz i tak bałam się ryzyka.
- Głodna jestem. - powiedziałam do Edwarda - zrobię mu krzywdę.
- Bello, niesamowicie nad sobą panujesz. Nic mu nie będzie
- Nie chcę, aby znów zaatakował Go wampir, Edwardzie . .
Edward spojrzał na Carlisla. Ten słyszał Naszą rozmowę, i powiedział Edwardowi w myślach, że zajmą się Charliem, a my mamy skoczyć na małe polowanko.
Edward skinął głową do Carlisla i złapał mnie za rękę. Wyszliśmy na dwór i pobiegliśmy do Naszego ulubionego lasku, gdzie mieścił się Nasz piękny dom.
Rzuciłam się na dwie pierwsze lepsze pumy i one mi starczyły.
Byłam już najedzona, ale Edward gonił jeszcze jednego niedźwiedzia.
Uśmiechnęłam się.. był w tym wspaniały.
Po kilku minutach najedzeni postanowiliśmy wrócić. Spojrzałam jednak na moją całą we krwi sukienkę i to chyba nie był najlepszy pomysł,... pokazać się tak Charliemu.
Niedaleko był przecież nasz domek więc pobiegłam tam i przebrałam się.
Edward czekał na mnie już przed drzwiami Cullenów.Kiedy doszłam złapał mnie za rękę i weszliśmy do środka.
Charlie grał z Carlislem w szachy.
Zdziwiło mnie to, że tata wygrywa, bo przecież Carlisle był mistrzem szachów.
Tata widząc mnie zakończył grę i na powrót usiadł na sofie.
Teraz bez wahania, usiadłam obok niego.
- Tato .. - zaczęłam - pewnie chcesz wiedzieć, co tu robisz i co się stało ?
- Tak ! , To muszę wiedzieć !
- Musisz . .
- Więc mów.. tylko proszę nie kłam znów...
- Widzisz to skomplikowane . . .
Nie wiedziałam co mu powiedzieć.
To było straszne. Te całe ukąszenie . .
Nie ustaliłam sobie nawet żadnej sensownej wersji , ponieważ nie miałam czasu . .
Nie wiedziałam też, co mu za chwilę powiem.
I jak zareaguje . .
Kiedy widziałam jak patrzy na mnie zdenerwowanym wzrokiem,
robiło mi się Go żal , ,
 
~Bells 

Rozdział 6 ^.^

ROZDZIAŁ 6 "WSZYSTKO POWOLI WRACA DO NORMY"

--------------------------------------------------------------------------

Po niesamowitej nocy z Edwardem, nie pragnęłam już niczego oprócz usłyszenia głosu mojej cudownej córeczki, która teraz odpoczywała sobie teraz z Jacobem na wyspie.
Strasznie się za Nią stęskniłam i postanowiłam do Niej zadzwonić, bo miałam jej też dużo do powiedzenia.
Zastanowiłam
się wcześniej czy to przypadkiem nie za wcześnie, ale była już 9 więc moja córka już pewnie nie spała.
Wybrałam numer mojego Smerfa ;**
- Hallo ? MAMA ? - Ach te jedno słowo M.a.m.a .. którego nie słyszałam już tak długo ..
- Tak. Dzień dobry Skarbie, jak tam wakacje ? - powiedziałam
- Jest ekstra ! , właśnie wróciłam z nad jeziora, Jacob jeszcze śpi . .
- Oj ten Jacob - uśmiechnęłam się : )
- He he, .. stęskniłam się za Wami mamo, . . lepiej opowiadaj co tam u Was.
- Kochanie.. już wszystko powoli wraca do normy . Charlie powoli się wybudza
- Super ! Jeżeli obudzi się przed moim przyjazdem pozdrów Go i powiedz, że Go kocham dobrze . . ?
- Dobrze Skarbie, powiem . . na pewno
- Dziękuję, Oj. Jacob się wybudza ^^
- Pozdrów Go :) .. Skarbię, ja już będę kończyła. Wracaj szybko, bo nie wytrzymam bez Ciebie dłużej. Kocham Cię . .
- Ja Ciebie też mamo, . Paa
Po tej rozmowie z córką, byłam już wystarczająco szczęśliwie napojona jak na jeden dzień.
Wszystko powoli się naprawia. Znów jestem szczęśliwa.
Ledwo odeszłam od telefonu, a zadzwonił drugi. Poleciałam znów Go odebrać.
- Halo ?
- Hej Bells. Tu Esme
- O cześć Esme, nie spodziewałam się telefonu.. coś się stało ?
- Mamy dla Ciebie nowe wieści ! Chodźcie do nas szybko
- Esme ?? ale co się stało ?
Nie zdążyłam się niczego dowiedzieć, bo Esme już sie rozłączyła.
Wiedziałam, że szybko muszę się dostać do Domu Cullenów
- Edward ! - krzyknęłam
- Esme dzwoniła, kazali nam szybko przyjść ! - po chwili dodałam
Edward nie wiadomo skąd pojawił się przy mnie i ruszyliśmy w drogę.
Chwilę później, otworzyłam drzwi do domu i nie mogłam w to uwierzyć . . .
 
MASAKRYCZNIE KRÓTKI :/
~Bells 

Rozdział 5 ^.^

ROZDZIAŁ 5 "SZOK"

--------------------------------------------------------------------

Co ??
O boże, .. jak to się stało ? Jak to możliwe ?
Nie mogę w to uwierzyć !!
- Zabije Cie ... - wykrzyczałam na Jaspera - zabije ..
Wszyscy widząc moją reakcję zaniepokoili się i zrobili 3 kroki w tył.
- Bello, uspokój się proszę, wszystko się wyjaśni .. . - szepnął mi do ucza Edward
Myślałam, że zabiję zaraz i Jego. Boże.. jak ja mam się w takiej sytuacji uspokoić ?!
Jasper omało nie zabił mego ojca ! Tego nie można tak zostawić !
- Jak mam się uspokoić ! -
Mówiąc to rzuciłam się na Jaspera.
W ostatniej chwili złapał mnie Edward i odepchnął w kąt.
- Przepraszam, musiałem .. - zaraz się wytłumaczył, - Bello, co ty robisz ? Działasz pod wpływem impulsu, .. uspokój się - teraz był milszy
Byłam na Niego zła. Zero współczucia, .. wcale nie myślał o moim ojcu. .. !
Usiadłam w tym koncie spokojnie, objęłam rękoma nogi i schowałam głowę w kolana tak jak zawsze. Świat mi się zawala ..
Jeszcze parę dni temu, myślałam, że jestem najszczęśliwsza na świecie !
Życie w ciągu kilku godzin, aż tak bardzo może się zmienić...
Normalnie to już dawno bym płakała, . Lecz teraz to raczej nie możliwe.
Dlaczego nikt mnie nie obstawiał ? Nawet Edward rzucił mnie w kąt i miał gdzieś, co myślę, o całej sprawie ! Chwilę później, już przy mnie był.
- Bello, skarbie. Pokaż się . . - szepnął
Nie miałam zamiaru pokazywać Jemu mojej przybitej twarzy. Byłam wściekła.. smutna i załamana , .. to chyba nie za dobrze, jak na jedną twarz :/
- Bello, kochanie .. - znów zaczął
- Mogę, ... mogę przynajmniej wiedzieć jak to się stało ? - wyszeptałam ledwo słyszalnym, połamanym głosem,
Edward już zapewne wyczytał wszystko z myśli Jaspera i zaczął opowiadać .
- Charlie zadzwonił do Ciebie, tak na prawdę dlatego że skaleczył się mocno w palec, i nie mógł znaleźć apteczki - tu się zaśmiał - ale gdy dojechałaś na miejsce myśląc, że coś się stało, Charlie był już w innym stanie.
Jasper polował w lesie obok twojego domu, i wyczuł Jego krew .. zakradł się do domu nie mogąc się powstrzymać i ugryzł Charliego .....
Chwilę później, przyjechałaś Ty i myślałaś, że ojciec był w takim stanie, już gdy do Ciebie dzwonił, a Jasper przyglądał się twojej reakcji przez okno i uciekł ... To tyle. Wszystko się zgadza. -
Byłam w szoku. ! Nie wiedziałam co powiedzieć.
Nadal miałam chęć zabić Jaspera, ale troszkę Go rozumiałam..
- Bello, wybacz mi proszę, - uklęknął przede mną Jasper - ja na prawdę nie chciałem zrobić krzywdy twojemu ojcu .. wybacz !
Dotknęłam jego zimnej dłoni, ... odsłoniłam twarz i pokiwałam mu głową na znak przebaczenia.
- Uśmiechnął się..., a potem znów posmutniał, bo wiedział, że to nie uratuje życia Charliego.
- Kochani, .. Charlie powinien obudzić się za kilka dni - powiedział z uśmiechem Carlisle.
Bello, - teraz zwrócił się do mnie. - Wszystko będzie dobrze. Ojciec przeżyje, lecz musicie obmyślać jakąś sensowną i prostą wersję wydarzeń .
- Dobrze Carlisle, dziękuje .
Wszyscy się tak nagle rozeszli, a ja zostałam z Edwardem w tym kącie.
Było dziwne, że cały czas tam siedziałam, ale muszę przyznać że było mi całkiem wygodnie !
- Czy wampirom czasem chce się spać ? Bo mi teraz jakoś tak strasznie... to dziwne ? - powiedziałam do mojego ukochanego.
Edward zaśmiał się. Wiedział, że kłamię i tak na prawdę chce mi się czegoś innego.
Całując się wybiegliśmy z domu Cullenów, wiedząc, że tu nie mielibyśmy prywatności.
Po chwili byliśmy już w Naszym domku, w pięknym białym łożu ... 
 
~Bells 

Rozdział 4 ^.^

ROZDZIAŁ 4 "JASPER"

---------------------------------------------------------------------
Tak oto minęły 2 tygodnie , od tajemniczego wypadku mojego tatusia ...Nikt nie wiedział, co tak na prawdę się z Nim stało, i nikt nie wiedział jak mnie pocieszać, i wszystko to wyjaśniać.
 Carlisle, pracował dnie i noce, ale na każdy trop na jaki dochodził, nie miał i nie łączył się z innym. Wszystko jest taką układanką, od której mamy tylko jeden puzzel .."wampir"
Byłam wampirzycą już miesiąc i dwa tygodnie, a moja córka ma już miesiąc,2 tygodnie, i 3 dni. To wszystko zżerało ją całą i okropnie się martwiła..
Z resztą tak samo jak ja, ale nie mogłam pozwolić na to, aby moja córka tak to wszystko przeżywała.
Postanowiłam oderwać ją od całej tej sprawy i do głowy przyszedł mi Jacob.
Wybrałam numer, ustawiony w szybkim wybieraniu.
- Cześć Bells, - odebrał mój przyjaciel - co tam ?
- Jacob.. mam ogromną prośbę.. - zaczęłam - Renesmee bardzo przeżywa całą tę sprawę z Charliem. Martwi się tak samo bardzo jak ja. Nie mogę nic poradzić. Wpadłam na pomysł, że jeżeli tylko miałbyś jakiś pomysł, czas.. sprawić aby moja córka chodź do końca całej tej sprawy była szczęśliwa.., -
Ja'ke urwał mi w połowie.
- Bello. Rozumiem, .. wiem, że bardzo martwisz się o Renesmee. Ja sam się martwię, słuchaj mam pomysł. Całkiem niedawno , w spadku po moim bogatym wuju, otrzymałam cudny domek na wyspie w świetnym stanie. Jeżeli tylko nie mielibyście nic przeciwko, zabrałbym małą na kilku tygodniowe wakacje..., albo przynajmniej do końca całego tego bagna..
Wiesz dobrze, że kocham Nessie i zrobię dla Niej wszystko.
- Och Jacob ! Świetny pomysł ! Małej przydadzą się wakacje.. kochany jesteś ! Na prawdę zrobisz to dla Nas ?
- Bello. Zaufaj mi , wszystko będzie dobrze,. Powiedz małej, żeby się spakowała, będę po Nią za kilka godzin.
- Boże. Dziękuję Ja'ke ! .
- Ja również, Bello. Do zobaczenia ..
Pożegnałam się i rozłączyłam . Od razu postanowiłam powiedzieć o wszystkim Renesmee i sprawdzić jej reakcję.
Zapukałam do drzwi jej pokoju.
- Wejdź, proszę . - powiedział słodki głosik mojego słoneczka
- Skarbię, .. musimy porozmawiać .
Weszłam do pokoju, a Nessie słysząc to odłożyła "Wichrowe Wzgórza" ,
- Wiem, że bardzo się martwisz kochanie.. - zaczęłam . - Poprosiłam Jacoba, aby zabrał Cię na pewną wyspę gdzie ma piękny domek. Zgodził się .., bo bardzo chce się udać z Tobą na te miłe wakacje . Renesmee na pewno będzie świetnie. Odpoczniesz.. a po za tym , będziesz z Ja'kiem.
- Super ! Mamo świetnie ! , Dziękuję , jadę ! . To co kiedy mam się pakować ?
Słysząc reakcję córki byłam bardzo mile zaskoczona. To świetnie, że pomysł jej się podoba.
Z pakowaniem zostawiłam ją sama, wiedziałam że doskonale sobie poradzi.
Co prawda, mała ma dopiero niecałe dwa miesiące , ale wygląda już i zachowuje się jak typowa 4 latka .
Kilka godzin później, już wszyscy pożegnali się z moją córeczką , a ta wyjechała z Ja'kiem.
Carlisle , zaprzątał sobie głowę tę sprawą cały dzień. I po wyjeździe Renesmee, zebrał całą Naszą rodzinę.
- Dzisiaj wszystko zaczęło się układać. .. Zbadałem DNA z ciała Charliego i mam już to wszystko czarno na białym. Nie mam już ŻADNYCH wątpliwości. - zaczął
Tym razem zwrócił się tylko do jednej z osób Naszej wampirzej rodziny
- Too, ... - bardzo się bał. I pociły mu się ręce .. on znał już całą prawdę. - to musiałeś zrobić tylko Ty... Jasper...

~Bells 

Rozdział 3 ^.^

Chciałam na wstępie podziękować Wszystkim , którzy od początku tak bardzo mi pomagają i wspierają tymi tak ciepłymi słowami. To na prawdę piękne, gdy masz aż tyle fanów.. dopiero zaczynając.

ROZDZIAŁ 3 "TRAGEDIA"


Kuchnia wyglądała nieźle, był okropny bałagan, ale nie za bardzo się zdziwiłam ponieważ gdy wyprowadziłam się z domu, to było normalne ze strony Charliego. Lecz to co zobaczyłam w salon
ie, przerosło moje oczekiwania.
Wszystkie meble były połamane i rozwalone po całym mieszkaniu. Kto byłby tak silny i sprytny, aby to zrobić. ? Wszędzie była krew, najprawdopodobniej mojego Ojca. Charlie leżał nieruchomo na podłodze, trzymając słuchawkę w ręku. Była cały we krwi, z resztą jak całe mieszkanie. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało, a najgorsze było w to że zaczęło palić mnie w gardle. Nie mogłam powstrzymać się od gryzienia mojego taty, ale ja przecież nie mogłam tego zrobić. Nie mogłam pozwolić na jago śmierć. Wybiegłam szybko z domu, wiedząc że jeśli teraz tego nie zrobię mój tata nie będzie już żył. Wyciągnęłam telefon i zadzwoniłam do Edwarda. Chciałam aby pomógł mu Carlisle, ale przecież on cały dzień musiał pozostać w szpitalu, z powodu komplikacji . Mój ukochany odebrał telefon.
- Skarbię, proszę , przyjedź tu natychmiast. Charlie .... - urwałam w połowie.. chciało mi się płakać. Lecz jako wampir, nie było to raczej możliwe.
- Bello. Uspokój się ! Co się stało ?
- Błagam .,
Mój mąż rozłączył się i po chwili był już na miejscu.
To co zobaczył zdziwiło Go i zdenerwowało, ale za wszelką cenę nie chciał dać tego po sobie poznać, aby nie dołować mnie !
Rzuciłam się na niego i palcem wskazywałam na tatę.
- Proszę.. - powiedziałam .. - Pomóż mu, proszę ..
Kochanie, widząc moje załamanie poleciał do mojego ojca. Tak w sumie, to nie wiedziałam co mu się stało. Po prostu widząc krew, zdiagnozowałam że jest źle.
Edward przysunął swoje wargi do skóry Charliego i zaczął ssać .
To coraz bardziej mnie zszokowało... nigdy nie domyślałabym się, że mógł zrobić to wampir!
Po co ? Dlaczego ?? KTO ?
- Dzwoń po Carlisla - usłyszałam polecenie
Wyciągnęłam telefon z kieszeni. Ręce trzęsły mi się tak strasznie, że ledwo wybrałam numer..
- Carlisle !! Boże proszę przyjedź do Charliego... on ... ktos go ugryzł ! -
Musiał przyjechać. Tak, tak miał dużo pracy akurat dziś, ale w grę wchodził mój tatuś . ! No co sobie tym zasłużył ?
"Kto to zrobił" - te oto pytanie najbardziej mnie martwiło .. , NIKT nie przychodził mi do głowy.
Patrząc na to co robi Edward, nadal nie mogłam uwierzyć w to, co się stało ... Mój tatuś, leży sobie teraz nieprzytomnie na podłodze. On przecież nic złego nie robił.. zawsze był taki dobry, .
- Bello ! ,uspokój się ! - słyszałam to już dziś 2 raz - co się stało ! , co z Charliem ?
- Ktoś go ugryzł ! Boże Carlisle , on umiera ..
Nie musiałam już nic dodawać. Carlisle odłożył słuchawkę i już był w drodze.
Po 3 minutach, razem z Edwardem ratowali mojego ojca. Ja po prostu stałam.. dlaczego nie mogłam nic zrobić?
To straszne..
Nagle zauważyłam, że Carlisle zaczyna się uśmiechać. To chyba dobry znak ..
Wstał i udał się do mnie . Widząc moją minę, uspokoił mnie mówiąc, że wszystko jest w porządku.
Powiedział, że jako lekarz, niestety nie może Go przyjąć, bo ma już maksymalną liczbę pacjentów, a inny lekarz zwariował by widząc, dwa wyraźne ślady ugryzienia wampira.
Nie pozostało Nam nic, jak tylko wziąć Go do domu Cullenów i tak zostałby pod stałą obserwacją w gabinecie Carlisla. Wpakowaliśmy więc Go do volvo, którym przyjechałam i ruszyliśmy do domu.
Na powrót Carlisle zebrał zebranie rodzinne i wszystkim wyjaśnił całą zaistniałą sytuację.
Przez ostatnie 2 godziny, każdy z rodziny zastanawiał jak to mogło się stać ?
Kto to mógł zrobić ?
Po co ? i dlaczego ..
- Aaa, może to jakiś nowonarodzony ? No bo pozostałe wampiry jakie znamy są dobre. A Volturi, .. nie mieliby powodów na jaki kol wiek atak. A z resztą Carlisle ?,.. dlaczego nie miałam żadnej wizji.. ?
- Wiesz, Alice... Masz wizję, gdy ktoś ma już wszystko zaplanowane.. Gdy to ma się stać na pewno . .Zapewne więc, ktoś kto to zrobił..długo się wahał a decyzję podjął niespodziewanie..
Alice machała głową, dając znak że wszystko rozumie.
- Ale.. z tym nowonarodzonym brzmi całkiem sensownie .. - odezwała się Esme
- Tak w sumie, to jedyne sensowne rozwiązanie tej sprawy.. , ale nic nie jest pewne. Charlie najpierw musi się zbudzić, może cokolwiek będzie z tego pamiętał ?
- Jak zamaskujemy w tej sprawie wampiry ? - w końcu się odezwałam
- Wiesz Bello. To jest bardzo skomplikowane. Wspólnie musimy ustalić jakąś mądrą i sensowną wersję
Nie wiedziałam co o tym myśleć.
To był na prawdę straszny dzień. Kompletnie zapomniałam o mojej córeczce, która cały dzień spędza z Jacobem.. muszę jej jakoś wyjaśnić, całą tę sprawę z dziadkiem.
Nie wiedziałam od czego zacząć..

~Bells